Głuchołazy 2012

by Dariusz Kraśnicki
(Wrocław Kmicica 3)

Czasowym mieszkańcem Głuchołaz w 2012 roku stałem się przez zupełny przypadek. Z powodu choroby serca wylądowałem
w Szpitalu MSWiA na ulicy Kasprowicza. Ponieważ poza planowymi zabiegami jest sporo wolnego czasu,
dało mi to okazję do zwiedzenia tego miasta.
Budynek w Głuchołazach
Dla początkującego w tym rejonie turysty podstawą jest rynek. Mieści się tam kilka kantorów,
gdzie można wymienić złotówki na korony czeskie, jeżeli mamy ochotę na wycieczkę do Czech.
Dla mnie był to przymus, bo musiałem korzystać z dostępu do internetu w Czechach,
gdzie można było płacić tylko koronami.

Uwagę zwraca od razu
Kościół Parafialny pod wezwaniem Świętego Wawrzyńca. Ma on dwie miedziane wieże, kryte miedzianą
blachą oraz gotycki dość interesujący portal.

Od 18 maja 2012 Glucholazy

Kościół jest punktem orientacyjnym i widać go dość dobrze z różnych punktów miasta czy okolicznych gór.
Jego wieże były pierwszą rzeczą jaką zobaczyłem jadąc do Głuchołaz od strony Prudnika.

Sam rynek jest bardzo spokojny. Praktycznie nie ma ruchu samochodowego. Problem nadmiaru parkujących
aut rozwiązano wprowadzeniem opłat, tak więc do osiemnastej jest to miejsce typowo spacerowe.
Od 18 maja 2012 Glucholazy

Kamieniczki dość dobrze oddają nastrój tej miejscowości. Praktycznie wszystkie są przedwojenne,
jedne odremontowane, drugie nie, ale pewnie się kiedyś jakiejś renowacji doczekają.

Ciekawy zabytek przyrody: kilkuset letnia lipa, zasadzona z okazji zakończenia wojny trzydziestoletniej.
W rynku znajduje się ciekawa księgarnia, w której kupiłem pozycję Jerzego Kopaczyńskiego oraz
Mariusza Migały pod tytułem "Głuchołazy i okolice na dawnej pocztówce".

Jest to taka sentymentalna podróż w czasie. Ponieważ miasto nie było zniszczone w czasie wojny,
większość miejsc czy budynków jest łatwa do rozpoznania. Niewiele zmieniły się praktycznie od 100 lat.

Wieża Bramy Górnej będąca kiedyś częścią murów obronnych praktycznie jest taka sama. Idąc dalej
widzimy były kościół ewangelicki, a obecnie gimnazjalny pod wezwaniem Świętego Franciszka.

Następnie poniemiecka szkoła, a obecnie Liceum imienia Bolesława Chrobrego. Budynek z solidnej
czerwonej cegły już chyba dłużej służący edukacji polaków niż poprzedników.
Na rogu Moniuszki, Bohaterów Warszawy oraz Jana Pawła Drugiego ciekawie odrestaurowana kamienica.
Odmalowano ją na jakiś odcień koloru czerwonego, co zwraca od razu uwagę przechodniów.
Z tablicy na murze wynika, że zaangażowano tam spore środki unijne.

Oprócz kolejnych kamienic z tego miejsca widać mury opuszczonego browaru.
Nie jestem pewien, czy ten obiekt jest w rękach prywatnych, ale na pewno lokalnego piwa
się już tutaj nie waży. Raczej wygląda na jakiś skład lub niektóre pomieszczenia
są wynajęte. Trudno to jednak sprawdzić, bo musiałbym wejść do środka, a z zewnątrz niewiele widać.

Ulica Jana Pawła Drugiego pełna jest również ciekawych kamieniczek. Mnie zaciekawił hotelik Sudety,
również odremontowany z środków unijnych. Z opisu na murze wynika, że dobudowano tutaj
kręgielnię.
Idąc dalej mijamy przejazd kolejowy i Dochodzimy do Góry Parkowej. Jest tam piękny rezerwat
przyrody w postaci lasu bukowego. Zachęcam do obejścia góry na około. Idąc szlakiem dojdziemy
wzdłuż drogi krzyżowej do wiszących skał koło Kaplicy świętej Anny.

Od tego miejsca już tylko jest kawałeczek na wierzchołek Przedniej Kopy.
Znajduje się tam kamienna wieża widokowa. Podczas mojej wizyty teren wieży
był ogrodzony i trwały tam jakieś prace budowlane.Opuszczone schronisko na Wielkiej Kopie
Wieża nie jest dostępna dla turystów od kilku lat i na razie nie widać,
aby coś się miało w tym kierunku zmienić.
Wszedłem jednak przez dziurę w ogrodzeniu i pozwoliłem sobie nakręcić
krótki filmik oraz zrobić parę zdjęć.

Następnie schodzimy z samej góry dość stromą drogą leśną, z której jest śliczny widok na całą okolicę.
Na samym dole jest kilka ciekawych domków, o nietypowej dla innych rejonów Polski architekturze.

Dla amatorów życia towarzyskiego czy wypicia kufla piwa jest w Głuchołazach sporo knajpek,
gdzie można posiedzieć i porozmawiać. Nie znalazłem niestety kafejki internetowej,
która tak szczerze mówiąc interesowała by mnie najbardziej. Niestety z powodów
zdrowotnych, nie za bardzo mogłem pić piwa czy innego alkoholu.

Głuchołazy stanowią dobrą bazę wypadową na całą okolicę. Na pewno warto pojechać na czeską stronę.
Niedaleko jest również Prudnik, Nysa czy niezliczone wioski, każda ze swoją niepowtarzalną historią
czy miejscowymi zabytkami.
Tak jak napisałem wcześniej; warto kupić jakiś przewodnik turystyczny lub kilka mapek rejonu.
Dla chcących tych materiałów za darmo polecam odwiedzić informację turystyczną,
po polskiej lub czeskiej stronie. Przynajmniej w Zlatych Horach dostałem tego sporo
i raczej nie zdążę zwiedzić wszystkiego, co opisane jest w tych przewodnikach.

Jeżeli byłeś w Głuchołazach i spodobało Ci się to miasteczko, to serdecznie zapraszam do
komentarzy. Ma ono swój niepowtarzalny urok i tylko totalni malkontenci mogą twierdzić,
że jest inaczej. Możesz jednak wyrazić swoje zdanie nawet, jeżeli rożni się ono
od mojego.

W każdym razie mój pobyt na przełomie kwietnia i maja 2012 roku będę wspominał
dość długo.

Click here to post comments

Join in and write your own page! It's easy to do. How? Simply click here to return to Atrakcje turystyczne w Polsce.